Rok po powodzi na Dolnym Śląsku

Na Dolnym Śląsku, w miejscach które jeszcze niedawno walczyły z falą powodziową, czas płynie inaczej. Ślady katastrofy są wciąż widoczne. Popękane mury, świeżo położone tynki i drogi prowadzące przez objazdy przypominają, że to nie jest zamknięta historia. Marka Coccodrillo w ubiegłym roku zaangażowała się w pomoc powodzianom. Teraz wróciliśmy do trzech miast, by porozmawiać, poprowadzić warsztaty i podarować każdemu dziecku prezent z przesłaniem. 

Lądek-Zdrój – szkoła, która wraca do życia

Do Lądka Zdroju przyjechaliśmy tuż po pierwszym dzwonku. Szkoła wciąż jest remontowana, ale życie w jej murach dawno wróciło do normy. Nie ma już wilgoci na ścianach, zamiast niej czuć zapach farby i energię zwyczajnego dnia. 

Zostaliśmy zaproszeni do trzeciej klasy. Dzieci przywitały nas z ciekawością, a chwilę później zamieniły się w młodych adeptów projektowania, którzy chcą odkryć tajemnice mody. Najpierw była teoria. Opowiadaliśmy, czym jest moodboard, jak projektanci przewidują, co będzie modne w przyszłym roku i dlaczego nie każda tkanina sprawdza się w tym samym projekcie. Potem przyszła pora na praktykę. Na stolikach pojawiły się kredki i kartki, a uczniowie wcielili się w rolę projektantów. Z pasją tworzyli kolekcje, które miały w sobie coś odważnego i kreatywnego, radosną dowolność w wyborze kolorów i kształtów, której często brakuje dorosłym. 

Nysa – szkoła, która odżyła dzięki wspólnemu wysiłkowi

W Nysie rozpoczęliśmy wizytę od rozmowy z panią wicedyrektor. Opowiadała, jak wyglądała szkoła tuż po powodzi. Korytarze były pełne błota, trzeba było je osuszać i sprzątać, czym zajęli się pełnym zaangażowaniem nauczyciele i rodzice. Dzięki temu budynek mógł szybciej wrócić do życia. 

Zeszliśmy do przyziemia. Dziś trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno było całkowicie zniszczone. Teraz świeżo wyremontowane cieszy dzieci. Mieści się tu stołówka, rząd kolorowych szafek i szatnia, w której słychać gwar rozmów przed lekcjami. 

Potem przyszła pora na warsztaty. Tak jak w Lądku Zdroju, skierowane były do trzeciej klasy. Uczniowie od razu weszli w rolę projektantów, ale najpierw chcieli się podzielić własnym spojrzeniem na ubrania. Mówili o tym, jakie lubią kolory, że ważna jest wygoda, bo w niej najlepiej się biega i skacze. Niektórzy zauważali, że rodzice zwracają uwagę na praktyczność i cenę, inni wspominali o detalach, które sprawiają, że ubranie staje się wyjątkowe. 

Do projektów z równym zapałem zabrali się zarówno chłopcy, jak i dziewczynki. Zachwycało nas, jak nieszablonowo podchodzili do zadania i jak odważnie proponowali nowatorskie rozwiązania.  

Głuchołazy - szkoła, która dawała schronienie

Do Głuchołazów dojechaliśmy z trudem. Drogi wciąż są w remoncie, objazdy wydłużają trasę, a na każdym kroku czuć, że miasto nadal zmaga się ze skutkami ubiegłorocznej powodzi. Sama szkoła nie uległa zalaniu, ale w czasie żywiołu stała się punktem ewakuacyjnym. To tutaj schronienie znajdowali mieszkańcy, którzy w ciągu jednej nocy stracili swój dobytek. 

Rozmawialiśmy z nauczycielami o tym, czy dzieci nadal pamiętają tamte wydarzenia i czy zostały z nimi traumatyczne wspomnienia. Kadra zapewniała nas, że temat powodzi jest w szkole obecny, że został przepracowany podczas rozmów i zajęć, a dzieci, które potrzebują pomocy, mają dostęp do wsparcia. Nadal są uczniowie, którzy nie wrócili do swoich domów. Są też tacy, którzy dopiero tego lata po raz pierwszy od powodzi mogli zasnąć w swoich własnych pokojach. 

Na warsztaty zaproszono nas do piątej klasy. Tu rozmowy o modzie miały już zupełnie inny charakter niż w Lądku i Nysie. Starsze dzieci z większą świadomością opowiadały o trendach, markach i tym, co jest dla nich ważne w wyglądzie. Rozumiały, że ubranie potrafi być nie tylko wygodne, lecz także wyrażać osobowość. Chłopcy i dziewczynki bez kompleksów tworzyli kolejne pomysły, pokazując, że potrafią patrzeć na modę zarówno oczami użytkowników, jak i przyszłych twórców. 

Tak jak w poprzednich szkołach, kreatywność dzieci była dla nas zaskoczeniem i lekcją. Ich wyobraźnia, odwaga w zestawianiu barw i otwartość na eksperymenty pokazały, że moda może być narzędziem radości, nawet tam, gdzie niedawno królował strach. 

Workoplecaki i lekcja upcyclingu

Nie przyjechaliśmy do szkół z pustymi rękami. Każde dziecko otrzymało od nas workoplecak, który może przydać się w szkole, na zajęciach sportowych czy wycieczkach. Plecaki powstały z banerów reklamowych, które wcześniej zdobiły witryny naszych sklepów, a uszyły je w naszej Centrali krawcowe, które z ogromnym zaangażowaniem i sercem podeszły do tego projektu. Każdy workoplecak jest inny, tak jak dzieci, które go otrzymały, każde z nich wyjątkowe. W ten sposób chcieliśmy pokazać, że przedmiotom można nadać drugie życie. To właśnie jest upcycling, czyli proces twórczego przetwarzania rzeczy pozornie niepotrzebnych w nowe, praktyczne i wartościowe przedmioty. W oczach dzieci ten pomysł wzbudzał zaciekawienie i radość, a dla nas był sposobem, by zaszczepić w nich myśl, że nawet drobne wybory mogą zmieniać świat na lepsze. 

Podziękowania

Dziękujemy, że mogliśmy gościć w tak wyjątkowych miejscach i prowadzić zajęcia w obecności pedagogów, którzy czuwali nad przebiegiem warsztatów. Rozmowy z uczniami były dla nas niezwykle cenne. Dzieci pokazały, że moda to dla nich coś więcej niż ubrania. To kolory, wygoda i drobne szczegóły, które sprawiają, że czują się sobą. Ich odwaga w wyrażaniu własnych pomysłów była dla nas prawdziwą inspiracją. 

Cieszymy się, że mogliśmy podzielić się wiedzą o zawodzie projektanta, a jednocześnie zwrócić uwagę na ekologiczny wymiar mody i podarować uczniom namacalny efekt wykorzystania czegoś, co potencjalnie już nie było potrzebne.  

Szczególne podziękowania kierujemy do naszego Partnera – sal zabaw Fikołki, które wsparły inicjatywę, przekazując vouchery na zabawę dla uczniów. W ofercie Fikołków, znajdują się także warsztaty projektowania, dzięki którym dzieci mogą rozwijać swoją wyobraźnię i kreatywność w świecie mody. Wierzymy, że pozostawione vouchery będą pięknym przedłużeniem radości ze wspólnych spotkań i dostarczą dzieciom wielu uśmiechów. 

Wyjeżdżaliśmy z Dolnego Śląska z poczuciem wdzięczności i przekonaniem, że te spotkania pozostaną w naszej pamięci na długo. 

Ta strona wykorzystuje pliki cookies . Klikając „Akceptuje cookies”, zgadzasz się na przechowywanie plików cookie na swoim urządzeniu. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu mechanizmu cookie w Twojej przeglądarce. Więcej informacji znajdą Państwo w zakładce Polityka Prywatności.